sobota, 1 października 2011

A to feler westchnął seler:)

Jedynym felerem selera jest to ,że nie rośnie przez cały rok.Dla mnie zupa bez jego łodyg  nie ma smaku ,nie wspomnę już o rosole .Żeby temu troszkę zaradzić pakuję w torebki foliowe po kilka gałązek ,tak na jedną porcję zupy i mrożę.To najszybszy i najłatwiejszy sposób ,można jeszcze solić lub suszyć ale w tej postaci najbardziej smakuje.Polecam i spieszcie się bo to już ostatnie podrygi selera z łodygą :)


Łodygi selera dokładnie umyć i wysuszyć
Pakować w torebki foliowe (ja używam śniadaniówek) po 3-4 łodygi i do zamrażalnika


Torebki można zamknąć na gorąco: na torebkę kładziemy papier i gorącym żelazkiem przyprasowujemy.

4 komentarze:

  1. Nie pomyślałam o tym... za to nasuszyłam sobie lubczyku, bo dla mnie to nie zupa właśnie bez lubczyku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dobry patent :) chętnie wypróbuje :)
    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://littlecookery.blogspot.com/
    http://macarons-project.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Domi a ja w tym roku lubczyk zamroziłam w pudełku po lodach i moja córka wyjęła te "lody" żeby odtajały... I nie mam już lubczyku.Ale kupiłam w doniczce zobaczymy na jak długo wystarczy:)

    Caroline B. dziękuję za zaproszenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też uwielbiam seler w rosole, i do tego jeszcze łodyga lubczyku...:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam Cię ponownie:)
Będzie mi ogromnie miło jeśli zostawisz swój komentarz,a może kiedyś ktoś z twoich bliskich na niego wpadnie i będzie mu również miło że Cię tu spotkał:)
NA ANONIMY NIE ODPOWIADAM .

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...